Jak ukryć instalacje i przewody w salonie — sprawdzone rozwiązania
Ukrycie instalacji i przewodów w salonie to jedno z tych zadań, które najlepiej zaplanować jeszcze przed położeniem tynków i wylaniem podłóg. Późniejsze poprawki kosztują kilka razy więcej, a efekt rzadko bywa zadowalający. Kluczowa zasada brzmi: kable i rury prowadzimy albo w ścianach i podłodze, albo w przestrzeni, którą i tak zabudujemy — nigdy na wierzchu, jeśli mamy wybór.
Najprostszym rozwiązaniem są bruzdy w ścianach. Wykonuje się je szlifierką z tarczą diamentową, a przewody umieszcza w peszlach i zatapia w zaprawie. Głębokość bruzdy zależy od grubości tynku — przy tynku gipsowym 1,5 cm wystarcza na peszel z kablem. Pamiętaj, żeby nie prowadzić poziomych bruzd na całej długości ściany, bo osłabiają konstrukcję. Dopuszczalne są krótkie odcinki przy punktach odbioru. W przypadku ścian działowych z pustaka da się też wykorzystać istniejące puste przestrzenie, przeciągając kable bez kucia.
Gdy nie chcesz kuć, alternatywą jest zabudowa z płyt gipsowo-kartonowych. Sufit podwieszany pozwala schować przewody do oświetlenia, kable od telewizora czy rury od klimatyzacji. Jeśli planujesz taką zabudowę, warto wcześniej przejrzeć sufit napinany krok po kroku, bo tego typu konstrukcje często łączą się właśnie z ukrywaniem instalacji. Ściany z płyt G-K przy grubości stelaża 5 cm dają wystarczająco miejsca na peszle i puszki, a przy okazji wyrównują krzywe mury. To rozwiązanie sprawdza się szczególnie w starych kamienicach, gdzie bruzdowanie grozi pęknięciami.
Warto też pomyśleć o listwach przypodłogowych z korytkiem. Wyglądają jak zwykła listwa, a mieszczą kable zasilające i niskoprądowe. To dobre rozwiązanie, gdy remontujesz etapami albo wynajmujesz mieszkanie i nie chcesz ingerować w strukturę budynku. Pamiętaj tylko, żeby nie prowadzić w jednym korytku przewodów 230 V i sygnałowych — zakłócenia mogą psuć obraz i dźwięk. Zachowaj odstęp minimum 5 cm albo zastosuj przegrodę.